Gdyby mieć bindownice

bindownice-akcesoriawbiurze-plChyba już wiedzie, że mam hopla na temat wyposażenia biura. Ostatnio zamarzyłam mi się nowa bindownica ze szwajcarskim ostrzem. Codziennie w mojej pracy tworzę skrypty, projekty i prezentacje, które  zawsze wymagają zszycia. Nie lubię jak przygotowany materiał „fruwa” po biurze kartka po kartce. Do tej pory arkusze do zbindowania wysyłałem do punktu ksero albo robiłem to potajemnie w pracy – oczywiście pod nieobecność szefa i prezesa;) Teraz, gdy pracuję w domu, w swoim biurze, przydałoby mi się solidne urządzenie biurowe, które wykorzystam przez lata (mam przynajmniej taką nadzieję).

Grzbietowe bindownice

Najbardziej interesują mnie bindownice, które zapewniają oprawy stałe. Podobno najbardziej uniwersalne są oprawy grzbietowe, które pozwalają na bindowanie około 500 kartek (taka liczba jest dla mnie satysfakcjonująca, ponieważ moje projekty zawierały do tej pory 200 stron). Gdy popełnię jakiś błąd w projekcie, zawsze jest szansa na to, że mogę grzbiet odgiąć i wymienić arkusz. Ostatnio robię dużo projektów, bo chcę zdobyć jak najwięcej klientów na rynku. Do użytku domowego powinna mi wystarczyć bindownica grzbietowa, najlepiej elektryczna. Osobiście uważam, że bindownice grzbietowe ręczne to już przeżytek. Cichym marzeniem moim jest także termobindownica, służąca do oprawy dokumentów na ciepło.  Przydałaby mi się do tworzenia ofert handlowych i zaproszeń do współpracy. Widziałem ostatnio dość tanią termobindownicę na stronie Biuro On-line Makro.

Jak bindownica, to elektryczna

Przejrzałem ofertę kilku producentów (Wallner, Jazon, Uranus), warta zakupu okazała się bindownica elektryczna Uranus, ponieważ posiada metalową konstrukcję, wydaje się solidna, podobno cicho pracuje (to jest ważne w moim domu) i automatycznie wycofuje noże, które posiadają szwajcarskie ostrze. Wszystko brzmi idealnie. Już niebawem będzie moja. Co do bindownic drutowych i kanałowych – muszę stwierdzić, że nie sprawdzą się w moim zaciszu biurowym.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Post Author: Grzegorz Kozłowski

Grzegorz Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *