Kalendarz na ścianie w biurowej przestrzeni

w klimacie Prowansji (źródło:empik.com)
w klimacie Prowansji (źródło:empik.com)

Wiele osób chciałoby przez osiem godzin w pracy przebywać w pięknym, estetycznym i przytulnym wnętrzu, w którym aż chce się wykonywać codzienne i niekiedy nudne oraz schematyczne obowiązki. Biura są wizytówkami naszych firm. Bardzo często nie mamy wpływu na ich wygląd. Możemy jedynie przynieść do nich jakąś „cząstkę siebie” – to „coś” z czym się uświadamiamy, na co lubimy patrzeć, co wprawia nas w dobry nastrój i poprawia humor. Dla jednych będzie to zdjęcie ukochanej osoby, dla drugich jakiś gadżet na biurko, a dla jeszcze innych plakat na ścianie lub może nawet inspirujący kalendarz. Dziś kilka słów o kalendarzach na ścianę.

kalendarz (źródło: pinterest.com)
kalendarz na ścianę (źródło: pinterest.com)

Niczym obraz malowany

Niektóre kalendarze ścienne są tak piękne, że śmiało mogą zastąpić obraz na ścianie. Są prawdziwą ozdobą pomieszczenia bez względu na to jaki motyw zawierają. Przeglądając ofertę hurtowni i sklepów zauważyłem, że kalendarze ściennie dostępne w sprzedaży przedstawiają najczęściej krajobrazy, zwierzęta, jedzenie oraz rośliny. Interesujące kalendarze przypominające obraz malowany farbami olejnymi to propozycja zarówno do biura, jak i do salonu – szczególnie dla miłośników sztuki.

kalenadarz w do biura (źródło:pinterest.com)
moja propozycja na tegoroczny kalendarz (źródło:pinterest.com)

Niczym fotografia na ścianie

Kalendarze plakatowe i wieloplanszowe oferują najczęściej firmy w formie gratisu. One również mogą wyglądać atrakcyjnie w biurze, jeżeli przedstawiają obrazy, które zainteresują pracownika. Można również wykorzystać aplikacje dostępne w wielu sklepach fotograficznych, by stworzyć własny kalendarz zawierający osobiste zdjęcia.

Na rynku papierniczym znajdziemy kalendarze ścienne w postaci jednej planszy i wieloplanszowe, w których poszczególne miesiące znajdują się na osobnych kartkach. W wielu z nich znajdziemy strony przeznaczone na reklamę.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Post Author: Grzegorz Kozłowski

Grzegorz Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *