Mamy Oskara!

źródło:kulturanewsweeke.pl
źródło:kulturanewsweeke.pl

Nie wiem jak Wy, ale ja z niecierpliwością czekałem na tegoroczne rozdanie nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Oczywiście trzymałem kciuk za „Idę”, choć film nie przypadł mi do gustu. Tak! Zgodzę się z krytykami – jest antypolski! Choć gra Agaty Kuleszy fenomenalna (po reszto jak zawsze i w każdym filmie). Ale nie „Ida” będzie tematem mojego wpisu, a film Boyhood. Największym rozczarowaniem dla mnie było to, że film Boyhood otrzymał zaledwie jednego Oskara, a był moim faworytem w co najmniej trzech kategoriach.

Boyhood to zwykły dramat przedstawiający historię chłopca na przestrzeni kilkunastu lat – od 5 do 18 roku życia. Mason (to główny bohater filmu), którego poznajemy gdy jest małym dzieckiem, natomiast w ostatniej scenie filmu chłopak stoi już u progu dorosłości. Dla mnie ten film to nie tylko zwykła historia dziecka i stawania się dorosłym. To niebywały eksperyment filmowy jakiego jeszcze nie było. Produkcja trwała kilkanaście lat i rozwijają się wraz z dorastaniem głównego aktora filmu, tj. Ellara Coltrane. Film był realizowany przez 10 lat. Co ciekawe, ekipa filmowa zbierała się co roku, aby nakręcić kilka scen i sklepić kiedyś w jedną całość. W tym filmie podoba mi się wiele, jednak na szczególną uwagę zasługuje to, że reżyser nie ocenia bohaterów, pozwala odbiorcy samemu postawić sobie pytanie na temat drogi, którą jest ludzkie życie. To film prosty, zwykły, codzienny, prezentujący życie potencjalnej rodziny z problemami. Może treść jego wydać się banalna dla niektórych, ale na pewno nie operuje na stereotypach. Film jest nieznośnie prawdziwy i ironiczny. Nie bazuje na stereotypach i nie gloryfikuje innych jak „Ida”…

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Post Author: Grzegorz Kozłowski

Grzegorz Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *