Polecam Bieszczady jesienią

DSC_0182Na długi weekend wybrałem się w końcu w góry ze znajomymi. Pojechaliśmy na trzy dni w Bieszczady. Nie przypuszczałem, że ten region Polski jest tak piękny o tej porze roku. W mieście jesień jest smutna, szara, ponura i dość przygnębiająca. Natomiast w Bieszczadach wszystko nabiera nowych barw – dosłownie i metaforycznie. Kolorowe liście w odcieniach żółci, czerwieni, miedzi, brązu i cynamonu, gra świateł wychodząca między drzewami i zżółknięte trawy na połoninach – to wszystko sprawia, że znajdujemy się w magicznej czasoprzestrzeni. Już dawno tak odpocząłem od pracy biurowej jak podczas tego weekendu. Bieszczady mają w sobie niezapomniany klimat.

Nocowaliśmy w niewielkiej miejscowości Dwerniczek, znajdującej się w gminie Lutowiska. Wioska bieszczadzka położona pomiędzy Ustrzykami Górnymi i Dolnymi, w dolinie rzeki San. W Dwerniczku znajduje się tylko jedno gospodarstwo agroturystyczne. W pobliskiej miejscowości Smolnik jest ich o wiele więcej. Dojechaliśmy tam na czwartek po południu. Czekała na nas gospodyni z obiadem. Zjedliśmy kwaśnicę i gołąbki. Wyszliśmy na rozpoznanie terenu. W pobliżu znajduje się rezerwat śnieżycy wiosennej. Znajomych najbardziej interesowały grzyby. Mieliśmy szczęście, bo w pobliżu lasu znaleźliśmy kilka kurek i maślaków. Byliśmy przeszczęśliwi.

Następnego dnia wybraliśmy się w góry. Na mapie sprawdziliśmy trasę. Okazało się, że najbliżej na połoniny będzie nam z Brzegów Górnych. Ubraliśmy się ciepło, zrobiliśmy kanapki i wyruszyliśmy drogą do Brzegów. Po drodze złapaliśmy stopa i byliśmy już na miejscu. Postanowiliśmy wejść na Połoninę Caryńską. Szlak wiódł przez las bukowy. Wejście dość strome i wymagające wysiłku jak na pracowników biurowych 😉 Udało się! Doszliśmy na szczyt po 3 godzinach wspinaczki. Widoki zapierają dech w piersiach. Wędrowaliśmy połoniną przez godzinę w stronę Ustrzyk Górnych. Opłacało się! Na pamiątkę zrobiliśmy kilka fot. W Ustrzykach zjedliśmy grillowanego pstrąga. Nie odbyło się bez przygód, ale o tym napiszę innym razem! Wszystkim polecam Bieszczady jesienią. Na łonie dzikiej przyrody możemy nabrać dystansu do niektórych spraw i odpocząć psychicznie od zgiełku miasta i problemów w pracy!

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Post Author: Grzegorz Kozłowski

Grzegorz Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *