Wieczne pióra niezbędne do biura

wieczne-pióraJuż starożytni zauważyli komfort i elegancję pisania piórem. Pierwszym akcesorium biurowym tego typu było ptasie pióro, używano aż do końca XVIII wieku. Najczęściej do pisania wybierano pióra z gęsi, indyków i łabędzi. Posługiwanie się piórem wymagało nie lada zręczności, a nieustannie namaczanie narzędzia w atramencie było niezbyt wygodne. W myśl idei – potrzeba matką wynalazków – Waterman skonstruował pierwsze wieczne pióro. Dawniej pióro wiązało się z luksusem, dziś weszło na salony życia biurowego.

Bo w piórze tkwi estetyka pisania

Pierwowzór pióra wiecznego powstał w 1884 roku. W kolejnych latach Parker udoskonalił system napełniania pióra poprzez gumową przegrodę wytwarzającą podciśnienie. Parker i Waterman przeszli do historii. Obecnie te nazwiska kojarzą się wielu z artykułami biurowymi, pozwalającymi na doskonałą jakość pisania.

Pióra Parkera są wyposażone w dwukanałowe systemy podawania atramentu. Gwarantują wygodę i komfort użytkowania oraz prawdziwie estetyczne pismo. Na rynku dostępny jest szeroki wybór piór wiecznych – od tych klasycznych, nawiązujących do pierwowzoru po nowoczesne i innowacyjne. Prawdziwe pióra mogą być grawerowane, kolorowe oraz lakierowane. Są wyposażone w stalówkę z unikalnego, nierdzewnego tworzywa. Te wszystkie elementy sprawiają, że pisanie piórem to swoisty majstersztyk. Wystarczy spojrzeć na archiwalne dokumenty zatwierdzone wiecznym piórem. Podpisy składane piórem na zwykłym arkuszu papieru zawsze przyciągają uwagę, jeśli zostają złożone w sposób estetyczny.

Dlatego warto zainwestować w wieczne pióro i trzymać je na szczególnym miejscu biurka – czy to w domu czy w pracy. Takie artykuły biurowe, jak pióra przydadzą się każdemu, kto zechce podkreślić swoją indywidualność i precyzję. Pióra powinny wejść w posiadanie dyrektorów i prezesów firm oraz być wyznacznikiem dobrego stylu. Bo przecież to jak piszemy jest w pewnym stopniu odzwierciedleniem nas samych.

Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Post Author: Grzegorz Kozłowski

Grzegorz Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *